top of page

SŁUŻBA LITURGICZNA OŁTARZA.

 

Bycie ministrantem to w Kościele katolickim zaszczytna funkcja liturgiczna, która oznacza służbę Bogu, Kościołowi i ludziom. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa ministrare, co oznacza "służyć" lub "pomagać". Ministrant jest najbliższym pomocnikiem kapłana przy ołtarzu podczas Mszy świętej oraz innych nabożeństw.

Zanim zostaniesz ministrantem, musisz uzbroić się w cierpliwość, bo przez pewien okres będziesz w naszej ekipie „kandydatem”, czyli osobą przygotowującą się do bycia ministrantem. Dopiero, jak wszystkiego się nauczysz, zostaniesz wprowadzony w poczet ministrantów.

ZAPISY.

U księdza proboszcza w kancelarii lub po mszy św. w zakrystii. Kandydat musi być po I Komunii św.

MODLITWY.

Modlitwa ministranta przed mszą św.

Oto za chwilę przystąpię "Do Ołtarza Bożego, 

do Boga, który rozwesela młodość moją".

Do świętej przystępuję służby. Chcę ją dobrze pełnić.

Proszę Cię, Panie Jezu, o łaskę skupienia,

by myśli moje były przy Tobie,

by oczy moje były zwrócone na ołtarz,

a serce moje oddane tylko Tobie. Amen.

Modlitwa ministranta po mszy św.

Boże, którego dobroć powołała mnie do Twej służby, 

spraw, bym uświęcony uczestnictwem w Twych tajemnicach 

przez dzień dzisiejszy i całe me życie, 

szedł tylko drogą zbawienia. 

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen​

KIM JEST MINISTRANT?

1. Ministrant jest POMOCNIKIEM przy sprawowaniu Mszy świętej i podczas innych nabożeństw liturgicznych.

Nazwa pochodzi od ministrare" znaczy "służyć". Służymy Bogu, kiedy przyczyniamy się do tego, aby liturgia była piękna.

Ministrant usługuje księdzu, gdy przygotowany jest ołtarz i dary ofiarne potrzebne do ofiary Mszy świętej. Pomaga również po zakończeniu Mszy świętej.

2. Ministrant jest tym, który NIESIE ZNAKI.

Ministrant niesie pewne określone przedmioty, które dla liturgii są niezbędne i dla liturgii mają szczególnie ważne znaczenie. Te znaki mają ludziom wierzącym coś przedstawiać i wskazywać na inną rzeczywistość.

3. Ministrant powinien sam BYĆ ZNAKIEM

Ministrant przez służenie wskazuje, że każde nabożeństwo liturgiczne sprawowanie w kościele, jest nie tylko sprawą kapłana, lecz sprawą całej parafii i wszystkich wiernych!

Ministrant przez swoje służenie pokazuje, że "uczestniczyć w liturgii" nie znaczy tak jak w kinie, albo przed telewizorem tylko słuchać czy oglądać!

"Uczestniczyć w liturgii" to znaczy także współdziałać i współtworzyć ją, czynnie się w niej angażując!

DLA RODZICÓW.

Dlaczego twój syn powinien zostać ministrantem?

1. Aktywność.

Młodzi chłopcy lubią wyzwania, lubią czuć się potrzebni i mieć swoją rolę do wykonania. Z drugiej strony liturgia, a w szczególności Eucharystia, jest adresowana raczej do osób dorosłych. Pamiętam jak jako dziecko męczyłem się na adoracji, podczas gdy dzisiaj możliwość takiej modlitwy to przyjemność. To naturalna kolej rzeczy i chociaż trzeba od dziecka wymagać i uczyć go (równać do góry), to jednak trzeba też pójść trochę na rękę wobec tych młodzieżowych potrzeb. Ministrant jest zaangażowany w służbę podczas liturgii, a więc nie może narzekać na nudę. Dla młodych, ruchliwych chłopaków oznacza to łatwiejsze przeżywanie Eucharystii.

2. Ksiądz.

Ministranci mają częsty, bezpośredni kontakt z księżmi. W wielu dużych parafiach, gdzie jeden kapłan przypada na kilka tysięcy wiernych, trudno mieć taki kontakt w innych okolicznościach. Nie sposób przecenić wagi takiej znajomości dla dorastającego chłopaka - księży, którzy poświęcili swoje życie Bogu. Trudno mi nawet wymienić wszystkich wspaniałych kapłanów, których przez lata służby dane mi było poznać, a miałem to szczęście, że w okresie dorastania i wchodzenia w dorosłość mieliśmy wspaniałego opiekuna, który z zaangażowaniem prowadził służbę liturgiczną i poświęcał nam wiele czasu na zwykłe rozmowy w czasie zbiórek (ks. Arkadiusz Wysokiński, obecnie proboszcz w Górze).

3. W dorosłość.

LSO to przygoda na długie lata, bo zaczyna się zwykle we wczesnej podstawówce, a potem są kolejne stopnie: lektor, ceremoniarz i tak można dotrwać do dorosłości. Jeśli więc syn zostanie ministrantem w podstawówce, to oznacza to, że w okres dojrzewania będzie wchodził zaangażowany w parafialną wspólnotę, blisko księży itp.

4. Liturgia.

Często ministrant z podstawówki ma większą wiedzę o liturgii niż dorosły katolik. Korporał, trybularz, cingulum - to nie są słowa, które go wystraszą. Nasz chłopiec nauczy się w LSO mnóstwo rzeczy o liturgii, jej symbolice, Kościele, a jeśli wiara jest dla nas najważniejsza (a być powinna), to jest to wiedza, której chcemy dla naszych dzieci.

5. Koledzy.

Będąc ministrantem nasze dziecko ma możliwość poznania innych chłopców - starszych i młodszych. To nowe relacje i znajomości, o tyle cenne, że zawarte w środowisku Kościoła. Wiele z tych znajomości z biegiem lat okazuje się być trwalszymi niż np. szkolne.

6. Odpowiedzialność.

Od naszych dzieci nie wymaga się teraz wiele odpowiedzialności. Mają warunki cieplarniane, przez pierwsze trzy klasy podstawówki rzadko wracają same do domu, a jeszcze mama nosi im plecak. W LSO nawet najmniejszy ministrant ma odpowiedzialne funkcje: podać odpowiednie ampułki, zadzwonić w dobrym momencie - i nie ma tu odwrotu, ctrl+z, trzeba sobie poradzić. Z czasem odpowiedzialność rośnie, a np. pełnienie funkcji ceremoniarza w czasie wielkanocnej Liturgii Paschalnej to nietrywialne zadanie nawet dla dorosłego. Pamiętam ten stres i zaangażowanie, gdy mi również przyszło pełnić tę funkcję, a jednocześnie satysfakcję, gdy się udawało. To wspaniała nauka: odpowiedzialności, sumienności i zarządzania.

7. Wspólnota.

Podczas, gdy moi rówieśnicy szukali sobie miejsca gdzieś w przedsionku kościoła, zwykle wśród obcych ludzi, ja wchodziłem do zakrystii i witałem się z kolegami, kościelnym, później szafarzami, ale też z księżmi. Chwila rozmowy, żarty, wspólne ustalenia odnośnie liturgii, a potem modlitwa przed nią. Oczywiście nie jest to obraz sielankowy, różnie bywa i bywało, ale generalnie czułem się w kościele jak wśród swoich, że jestem u siebie.

8. Przygoda.

Ileż to anegdot, zabawnych sytuacji i przygód się przez te lata przytrafiło! To są rzeczy do przeżycia, trudne do opowiedzenia, a jednocześnie bardzo zapadające w dobrą pamięć. Ministrant goniący za kulką, która odpadła od pałeczki do gongu w czasie podniesienia; ksiądz dowcipniś przywiązujący w czasie kazania cingulum lektora do krzesła (nieświadomy lektor zerwał się po kazaniu do credo... razem z krzesłem) czy też lektor, który podczas Pasterki odczytał w modlitwie wiernych intencję za wszystkich parafian jak za zmarłych ("aby dobry Bóg przyjął ich do Swego Królestwa") - to tak nie śmieszy, gdy się czyta, ale zupełnie inaczej jest to przeżywać wśród swoich.

9. Rola i zysk rodziców.

Ja wiem, że dzisiaj panuje pogląd, żeby "dziecka do niczego nie zmuszać", żeby wychowywać go do wolności itp. itd. Jednak trzeba też czasem dziecko nieco wypchnąć, jak te ptaki co wypychają małe z gniazda by nauczyły się latać. Początki mogą być trudne, dla młodego chłopca służba nie jest łatwa, szczególnie jeśli nikogo nie zna. Naturalny wstyd czy nawet lenistwo będą dzieciaka zniechęcać, ale zwykle jest tak, że po jakimś czasie nie będzie chciał wrócić do ławki. Trzeba też wyczuć odpowiedni moment, czasem lepiej odczekać nawet rok, bo jak za wcześnie pójdzie, to może się zniechęcić. Taki dobry wiek to chyba ok. 9-10 lat, ale wszystko zależy od konkretnego dziecka. W każdym razie wytłumaczenie "mój syn nie chce" może być czasem zbyt łatwą wymówką. A co otrzymujemy w zamian? W największym skrócie lepiej wychowane dziecko - w kontakcie z księżmi, innymi ministrantami, uczące się odpowiedzialności itp. To dla rodziców największy zysk. A mały gratis jest taki, że nie marudzi nam obok w ławce, bo już się na mszy nie nudzi.

10. Bóg.

Na koniec najważniejsze - LSO to służba samemu Panu Bogu. Zawsze powtarzał to mój proboszcz i trzeba pamiętać, że ministrant stoi tak blisko tych najważniejszych rzeczy, które mogą się dziać na świecie, ma możliwość nawet trzymać partykuły Ciała Chrystusa na patenie. I ta bliskość Boga i Jego Spraw już wystarczy za jedyny powód, aby być ministrantem. Jak zostać ministrantem? Nie w każdej parafii nabór jest ogłaszany z ambony, dlatego jeśli chcemy wysłać syna na ministranta, to nie ma co czekać - najlepiej pójść się zapytać w zakrystii. Zdecydowanie najłatwiej będzie dziecku, jeśli zostanie ministrantem razem z bratem, kuzynem czy kolegą.

​​

DLACZEGO WARTO BYĆ MINISTRANTEM?

1. Poznanie Boga

Pierwsza korzyść, jaką dała mi służba przy ołtarzu, to poznanie Boga i Jego Kościoła. Gdyby mama nie zaprowadziła mnie kiedyś do zakrystii po jednej z mszy na moje usilne błaganie, to mógłbym Boga żywego nie poznać. Trudno o to na jednym z wielu warszawskich blokowisk, gdzie konkurencją dla relacji z Bogiem są szybkość życia i zaspokojenia własnych potrzeb.

Ale zostałem ministrantem w swojej rodzinnej parafii, w której służę do mszy świętej do dziś. Tak zaczęła się wielka przygoda, do której – głęboko w to wierzę – powołał mnie sam Pan Bóg, kiedy miałem cztery lata.

2. Dyscyplina

Kolejną ważną rzeczą, którą dała mi służba przy ołtarzu, jest dyscyplina. Tak jak w wojsku: jest hierarchia, każdy ma swoje miejsce, swój stopień i funkcję we wspólnocie. Zadaniem najmłodszych jest obserwowanie tego, co robią starsi. Żeby zostać ministrantem, najpierw trzeba odbyć okres kandydatury. Tak więc dyscyplina „pełną gębą”.

Droga formacji, poszczególne stopnie zdobywane rok po roku, po egzaminie kończącym rok formacyjny. Ponadto pełnienie dyżurów na mszach w tygodniu oraz w niedzielę. Wszystko to uczyło odpowiedzialności i spełniania swoich obowiązków, co obecnie dostrzega moja żona w codziennym życiu.

3. Modlitwa

Ważną rzeczą, której uczy się ministrant, jest modlitwa. Podczas mszy świętej, podczas nabożeństw czy też w domu. Bez modlitwy Boża iskra, która w młodych chłopcach rozpala pragnienie bycia bliżej ołtarza, niechybnie zgaśnie. Gdy do ognia nie podkłada się drewna, zostaje sam popiół.

Gdyby nas księża i starsi koledzy nie strofowali za niedbałość w modlitwie, to kłopotów z modlitwą w dorosłym życiu byłoby więcej. Dzisiaj dziękuję Bogu za tych wszystkich ludzi, którzy dbali o moje złożone ręce, bym do kościoła przychodził czysty i odpowiednio ubrany. Dostrzegam w tym czułą opiekę Boga.

4. Pokora

Ministrant tylko wtedy jest dobry, gdy go nie widać. Bez pokory nie można być ministrantem, bo ludzie zapamiętują przede wszystkim te momenty, gdy coś się zawali. Wyleje się wino z rozbitej ampułki lub ktoś wywróci się ze świecą. Jeśli ministrant robi wszystko jak należy, to ludzie będą zwracali uwagę tylko na ołtarz i księży. Rób wszystko dobrze, a nikt nic nie zauważy. To nie sprzyja wzrastaniu pychy.

5. Odpowiedzialność

Kiedy ministrant zostaje ceremoniarzem odpowiedzialnym za przebieg mszy świętej, uczy się odpowiedzialności. Ponadto, będąc wzorem dla młodszych, trzeba być uważnym i czułym na to, czy daje się dobry przykład.

Prowadząc spotkania formacyjne, nabiera się zdolności pedagogicznych, gdyż utrzymanie w ryzach grupy dziesięciolatków nie należy do najłatwiejszych zadań. Trzeba być otwartym na pomoc drugiemu, co wpływa na ważną dziś w Kościele umiejętność życia we wspólnocie.

To wszystko sprawia, że ministrant, który solidnie się „uformował” podczas służby, jest dobrze przygotowany do bycia zarówno dobrym księdzem lub zakonnikiem, jak i mężem.

​​

bottom of page